Ukrywanie AI w pracy wynika z zasad, które firmy same wprowadziły. Pracownik milczy, bo przyznanie się grozi zarzutem nierzetelności albo zakazem. Pracodawca ogranicza AI, bo odpowiada za tajemnicę i dane klientów. Każda z tych decyzji z osobna jest rozsądna, ale razem sprawiają, że mówienie prawdy o AI się nie opłaca.
Dlaczego pracownik milczy
Weźmy prawniczkę, która późnym wieczorem kończy opinię na rano. Narzędzie AI skraca jej pracę o godzinę. Jeśli o tym powie, przełożony może uznać, że poszła na skróty, albo po prostu zakazać korzystania z narzędzia.
Jeśli nie powie, oddaje dobrą opinię na czas i nic się nie dzieje. Z jej punktu widzenia milczenie jest najlepszym wyborem. Nie musi mieć złych zamiarów, żeby tak wybrać: wystarczy, że trafnie ocenia, jak zareaguje otoczenie.
Ile osób postępuje w ten sposób, zmierzyły duże badania. Liczby i ich źródła zebraliśmy w tekście o tym, dlaczego ludzie ukrywają korzystanie z AI. Tutaj opisujemy mechanizm.
Dlaczego pracodawca ogranicza AI
Kancelaria, biuro rachunkowe czy gabinet lekarski pracują na cudzych danych. Adwokata wiąże tajemnica adwokacka z art. 6 Prawa o adwokaturze, a radcę prawnego tajemnica radcowska z art. 3 ustawy o radcach prawnych. Każda firma chroni też własną tajemnicę przedsiębiorstwa.
Dane klientów podlegają ponadto RODO, a firma jest ich administratorem. Usługa AI, która przetwarza te dane na jej zlecenie, staje się podmiotem przetwarzającym, a to wymaga umowy powierzenia z art. 28. Ogólny regulamin bezpłatnego czatu zwykle takiej umowy nie zastępuje.
Ryzyko nie jest teoretyczne. W 2023 r. media opisały, że pracownicy Samsunga wkleili do ChatGPT poufne materiały firmy, w tym fragmenty kodu źródłowego. Po tych doniesieniach Samsung ograniczył korzystanie z generatywnej AI na firmowych urządzeniach. Ten przypadek nie dotyczył kancelarii, ale pokazuje, jak łatwo dane opuszczają firmę: wystarczy jedno wklejenie.
Pracodawca nie widzi, jakie dane klientów trafiają do zewnętrznych usług. Za ten przepływ odpowiada jednak on sam. Ograniczenie AI jest więc rozsądną reakcją na realny obowiązek.
Jak powstał ten układ
Nikt nie zaplanował tej sytuacji w całości. Każdy jej element ktoś jednak wprowadził świadomie i z dobrego powodu. Zakaz chroni tajemnicę, a ocena pracy nagradza samodzielność. Brak bezpiecznego narzędzia zostawia pracownikowi wybór między zakazem a ryzykiem.
Każda z tych zasad osobno jest rozsądna, ale razem sprawiają, że przyznanie się do korzystania z AI szkodzi temu, kto się przyznaje. Ukrywanie wynika więc z układu zasad, a nie z charakteru ludzi po którejkolwiek stronie.
Dlaczego zakaz i apel nie wystarczą
Zakaz nie usuwa potrzeby. Termin pozostaje, a narzędzie AI jest dostępne w każdej przeglądarce. Pracownik dalej z niego korzysta, tyle że bez wiedzy firmy.
Apel o przejrzystość też niewiele zmienia. Prosi ludzi, żeby dobrowolnie ponieśli koszt przyznania się. Kto to zrobi, ryzykuje gorszą ocenę i utratę dostępu do narzędzia. Kto zmilczy, nie ryzykuje niczego, dopóki nikt się nie dowie.
W obu przypadkach firma traci to, czego potrzebuje do kontroli: wiedzę o tym, jakie dokumenty trafiają do modeli. Bez tej wiedzy nie może też ocenić, czy jej zasady działają.
Najpierw widoczność, potem odpowiedzialność
Ktoś musi odpowiadać za wynik pracy wykonanej z pomocą AI: sprawdzić treść, podpisać ją i bronić jej przed klientem. Nie da się jednak odpowiadać za coś, czego nikt nie widzi.
Pierwszym krokiem jest więc takie korzystanie z AI, które jest widoczne i bezpieczne jednocześnie. Widoczność oznacza tu, że firma wie, kto, kiedy i z jakim dokumentem korzystał z AI. Bezpieczna droga musi przy tym wymagać mniej wysiłku niż ukrywanie, bo inaczej pracownicy nadal będą wybierać milczenie.
Tym zajmuje się nasz produkt, promptShield. Aplikacja na komputer wykrywa w dokumencie nazwiska, adresy i numery identyfikacyjne, a następnie zastępuje je kodami przed wysłaniem tekstu do modelu. Kody są przypisane do folderu: w jednym folderze ta sama wartość ma ten sam kod. Odkodowanie odpowiedzi odbywa się lokalnie, na komputerze użytkownika.
Wykrywanie ma kilka warstw, ale żaden model nie znajduje wszystkiego. Wyniki trzeba przejrzeć, zanim dokument trafi do modelu. Narzędzie nie rozstrzyga też, czy dane użycie AI jest w firmie dopuszczalne.
Tę decyzję podejmuje osoba, która za nią odpowiada. Co zapisać w zasadach, gdy korzystanie z AI jest już widoczne, opisujemy na przykładzie polityki AI w małej kancelarii.
Najczęstsze pytania
Dlaczego pracownicy ukrywają korzystanie z AI?
Przyznanie się grozi zarzutem nierzetelności albo zakazem używania narzędzia. Milczenie niczym nie grozi, dopóki nikt się nie dowie, więc ukrywanie jest racjonalnym wyborem.
Czy zakaz AI w firmie jest uzasadniony?
Zakaz wynika z realnych obowiązków: tajemnicy zawodowej, tajemnicy przedsiębiorstwa i ochrony danych osobowych na podstawie RODO. Nie usuwa jednak potrzeby, więc ludzie korzystają z AI bez wiedzy firmy.
Co się stało w Samsungu w 2023 roku?
Media opisały, że pracownicy Samsunga wkleili do ChatGPT poufne materiały firmy, w tym fragmenty kodu źródłowego. Samsung ograniczył następnie korzystanie z generatywnej AI na firmowych urządzeniach.
Ilu pracowników ukrywa korzystanie z AI?
Ten tekst nie podaje własnych liczb. Dane z dużych badań, w tym z badania KPMG i Uniwersytetu w Melbourne, zebraliśmy w tekście o ujawnianiu AI w pracy.